RSS
 

Notki z tagiem ‘kuchnia’

”Wspomnienia są jak perły: mają w sobie coś z klejnotów i coś z łez”

04 lis

Tak ostatnio wzięło mnie na wspomnienia , niektóre wspomnienia bym chciała powtórzyć jeszcze raz , a o niektórych po prostu zapomnieć . Co to by były za wspomnienia bez tych złych ? One są częścią nas i nawet najbardziej bolesne momenty z życia są warte zapamiętania bo wiele można się z tego nauczyć i nie popełniać znów tych samych błędów . Najczęściej do mnie wraca wspomnienie z 6 sierpnia 2011 roku pamiętam jak dzisiaj : gorący dzień , powrót do domu z nad morza i o 14 spotkanie z nim nie mogłam się już doczekać , nie widzieliśmy się prawie 2 miesiące jeszcze nie byliśmy parą . Przechodząc dalej nie będę wspominać jak chciał mnie zabić na skuterze  :-D więc zostaliśmy sami nad wodą , ciepło , woda i ten romantyczny klimat tego się nigdy nie zapomina , a pośród tego my dwoje . Nigdy przed tym i nigdy później nie miałam takich motylków w brzuchu to coś niesamowitego . W tedy był mój pierwszy pocałunek  :-) takich rzeczy się nie zapomina i nie wiem dlaczego to wspomnienie do mnie wraca , czuje na sobie tamte chwile jak o nich myślę . I jak właśnie sobie dzisiaj o tym myślałam to mój ” romantyczny” chłopak dzwoni do mnie z prośbą , żebym mu ziemniaków obrała i cebule bo jak wróci z pracy to będzie robić placki ziemniaczane no i czar zrobił buch i prysł  :-?  Też dużo myślę o czasach jak byłam normalnym w świecie molem książkowym pochłaniałam jedną książkę za drugą i tu jest moje marzenie na dzisiaj wyspać się chociaż jedną noc bez pobudek i bez wczesnego wstawania i potem cały dzień czytania bez przerwy . Krótki jest ten wpis no ale muszę iść ziemniaki obierać bo tej cebuli nie tknę bo to jakaś odmiana ,że od patrzenia się na nią łzy mi lecą .

 

Brak talentu do pieczenia

05 cze

Chce się pochwalić moim brakiem talentów do pieczenia ciast . Wczoraj próbowałam piec krówkę teoretycznie wyszła bo ile zrobić gotową z pudelka co to za filozofia . A jednak dla mnie była , po pierwsze zaczęłam robić wcześniej nie sprawdzając czy wszystko mam w domu do zrobienia . Wiec zamiast margaryny musiałam dodać masła i trochę krem mi się nie zrobił jak budyni tylko trochę bardziej lejący ale to nic , ciasto to była jedna wielka masakra . Ciasto przelałam do za dużej blachy wiec jak rosło to się rozpłynęło po blaszce , po wyciągnięciu z piekarnika było cienkie i nawet nie dało się przekroić na pół a były mi potrzebne 2 części .  Uruchomiło mi się kombinowanie i wymyśliłam że przeniosę ciasto do tortownicy , a że piekłam w prostokątnej blaszce to musiałam zrobić ciasto okrągłe więc zaczęłam rwać ciasto i układać w tortownicy pierwszą warstw ułożyłam wlałam masę i zaczęłam układać druga no i na końcu masę krówkową której mi zabrakło bo były fale po robione z ciasta i dla tego więc jeszcze raz włączyło mi się kombinowanie . Moje kombinowanie wyszło tak , że pół krówki było z polewa krówkową , a druga połowa z nutellą .Moja mama jak to zobaczyła prawie zawału dostała, mój K dzielnie spytał się , czy może spróbować . Ja pierwsza spróbowałam i wyszło nawet dobra , K uważa tak samo nawet mama odważyła się spróbować , tato sie tylko popatrzył i powiedział , że nie tknie bo wygląda jak … no własnie . K jak się do pad to zjadł całe , na osobności mi tak powiedział , że jak mam coś piec to niech to będzie zebra bo ona mi najlepiej wychodzi . A więc tak skończyła się moja przygoda z pieczeniem , na pewno nie nadaje się na cukiernika . Nie mam talentu i tyle .

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Rodzina, społeczność, Życie